NOWOŚCI W BIBLIOTECE KUBY

Mieliśmy taki okres, kiedy Kuba nie spoglądał na swoje książki zbyt przychylnym okiem. Może pozycje mu się znudziły? Na szczęście ten czas już za nami i z uśmiechem na twarzy mogłam poszerzyć jego bibliotekę!


Wiecie, że Kuba ma zdecydowanie więcej książek ode mnie? Ja po przeczytaniu książki staram się darować jej nowe życie i albo sprzedaję, albo oddaję komuś znajomemu, kogo dana tematyka szczególnie interesuje. Wyjątkiem są książki związane z Koreą Południową, które zajmują całą moją półkę i prawdopodobnie zostaną tam na zawsze (no, chyba, że będę wymieniać regał na inny). Biblioteka Kuba z kolei cały czas się zmienia – co jakiś czas sprzedajemy i oddajemy pozycje, które nie są już odpowiednie dla jego wieku czy te, którymi najzwyczajniej w świecie się znudził, lub nie przypadły mu szczególnie do gustu. I tak, jak ja nie planuję rozstać się z koreańskimi książkami, tak Kuba za żadne skarby świata nie porzuci interaktywnych książek Hervé Tulleta.

Z racji tego, że od października choroba Kuby ciągnie się właściwie przez cały czas z kilkudniowymi przerwami, mieliśmy zdecydowanie więcej czasu na to, aby dokładnie wybrać nowości do jego biblioteki. I naprawdę pokazywałam mu wszystkie okładki i opisy książek, jakie wpadały na moją skrzynkę mejlową – zazwyczaj kręcił nosem. “Nuuuuda“, “Łeee, to jest dla maluszków!“, “To mi się nie podoba…” – bezsensownym więc byłoby wciskanie mu na siłę książek, na które nie chce nawet patrzeć, a co dopiero spędzać czas na słuchaniu ich. Ostatecznie jednak wybrał kilka pozycji, które z różnych powodów od razu przypadły mu do gustu.


Nowe przygody Kubusia Puchatka

Tego wyboru chyba nie muszę tłumaczyć, prawda? Wydaje mi się, że nie ma świecie osoby, która nie znałaby i nie lubiła uroczego misia, który oddałby życie za dzbanuszek miodu. Przygody Kubusia Puchatka były chyba jedną z pierwszych książek, jakie Kuba otrzymał będąc jeszcze małym chłopcem. Jego ulubioną maskotką w pierwszym roku życia był pomarańczowy tygrysek i tak już się jakoś utarło, że mój sześciolatek ma swojego rodzaju sentyment do przygód Kubusia Puchatka. Może to też dlatego, że miś ma na imię tak samo, jak on?


Nowe, nowe i nieznany przygody Mikołajka

Przyznam Wam, że to nasze pierwsze spotkanie ze znanym na całym świecie Mikołajkiem. Wiele słyszałam o jego przygodach, ale jakoś nigdy wcześniej nie mieliśmy żadnej szczególnej okazji ku temu, by po nie sięgnąć. Podejrzewam, że sporo czasu minie, zanim uda nam się przeczytać wszystkie trzy książki – jak sami widzicie są one napraaaawdę grube. Mam jednak nadzieję, że spodobają się Kubie.


Pensjonat Muszelka – nowi goście

Kubie strasznie spodobała się okładka tej książki – powiedział, że w wannie jest ogromny bałagan i zaczął się śmiać. Rozbawiła go też postać “szczura”, który stoi obok, choć tak naprawdę jest to chyba jakaś foka. Tego jeszcze nie wiemy i choć mówi się, aby nie oceniać książki po okładce – na mnie również wywarła ona pozytywne wrażenie.


Chłopaki Chojraki

To już nieco starsza pozycja, z którą mieliśmy okazję się zapoznać i prawdę mówiąc nie przypadła Kubie do gustu. Moim zdaniem jest to pozycja godna uwagi, jednak dla zdecydowanie starszych czytelników.


Jak widzicie – nie mamy tych nowości zbyt wiele. Jest to zaledwie pięć pozycji, ale za to są one na tyle grube, że przeczytanie ich wszystkich do końca z całą pewnością zajmie nam czas aż do wiosny.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. anna pisze:

    Kubuś Puchatek – pozycja obowiązkowa :)

  2. Marcjanna pisze:

    Super produkcje!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.