470 dni.

Dokładnie tyle minęło, odkąd ostatni raz pojawiła się tutaj nowa publikacja. To całkiem spory kawałek czasu, prawda?

Nie będę ściemniać – decyzja o powrocie siedziała w mojej głowie już od dłuższego czasu. Zawsze jednak coś stawało mi na przeszkodzie – a to brak czasu, brak weny, czasem po prostu czyste lenistwo. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że kilka dni temu miał miejsce nieszczęśliwy wypadek przy pracy z udziałem mojej osoby. Mianowicie, skroiłam sobie spory kawałek palca na maszynie do krojenia kiełbasy. I tak sobie siedziałam z bolącym i pozszywanym palcem, kiedy dotarło do mnie, że… to jest ten moment. To ta chwila, w której mam czas, ochotę i przede wszystkim ogromną motywację ku temu, by wrócić.  A ten powrót wcale nie był łatwy. Początkowo mówiłam sama do siebie: “Dziewczyno, po co Ty sobie jeszcze dokładasz obowiązków, skoro już teraz nie masz na nic czasu? Wychowujesz syna, pracujesz, uczysz się języków… Kiedy Ty niby znajdziesz na pisanie bloga? Nigdy!“. I wiecie co? W tym samym momencie głos w mojej głowie odpowiedział: “A właśnie, że ku*wa znajdę!

Wybranie odpowiedniego zdjęcia, aby się z Wami przywitać nie zajęło mi zbyt wiele czasu. Dużo więcej poświęciłam go na dopracowanie zakładki “Kim jestem?” i to właśnie treść w niej się znajdująca została opublikowana razem ze zdjęciem na Facebooku. Kosztowało mnie to trochę stresu, a przez moją głowę przebiegało wtedy wiele myśli… Czy to w ogóle ma sens? Czy ktoś tam jeszcze na mnie czeka? Co jeśli pomyślą, że zwariowałam? Nerwowo wyłączyłam zakładkę w przeglądarce i zajęłam się zmianą szablonu. Nieistotnym był dla mnie w tamtym momencie fakt, że za poprzedni całkiem ładnie zapłaciłam, a obecny jest ogólnodostępną, darmową wersją. Tamten szablon to już nie byłam ja, kompletnie mi nie pasował. Potem zabrałam się za przerabianie wykonanych pod zamówienie grafik (tak, tak – mam pozwolonko!). Szczerze mówiąc jestem naprawdę bardzo zadowolona z efektu i mam nadzieję, że i Wy podzielacie mój entuzjazm.

Nie macie najmniejszego pojęcia, jak ogromnego szoku doznałam, kiedy po jakimś czasie ponownie spojrzałam na udostępnione przez siebie zdjęcie. Nigdy w życiu nie spodziewałam się tak fantastycznej reakcji z Waszej strony! Od wielu, wielu miesięcy nie otrzymałam tak ogromnego wparcia i nie usłyszałam tak wielu cudownych słów! Okazuje się, że wiele z Was naprawdę czekało i tęskniło mimo tego, że minęło tak wiele czasu! I to jest fantastyczne, naprawdę się wzruszyłam, a na mojej twarzy pojawił się olbrzymi uśmiech! Przypomniałam sobie, jak ogromną radość dawała mi publikacja wpisów, rozmowy z Wami o wszystkim i niczym. Spora część z Was pojawiła się tutaj bardzo dawno temu i a wciąż nadal tu jest. Czy to nie jest niesamowite? Dziękuję Wam za to z całego serca! Bardzo!

Może Ci się również spodoba

4 komentarze

  1. Angela pisze:

    Jestem z Tobą od 8.5 roku. Od chwili gdy urodziła się moja córka. Cieszę się, że wróciłaś :) 3mam kciuki buziaki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.