Czy skatepark jest miejscem bezpiecznym dla dzieci?

Mamo, kupisz mi deskorolkę? Mamo, kupisz mi nową hulajnogę? Mamo, pójdziemy na skatepark?

Gdyby pierwszy raz Kuba zaczął zadawać mi tego typu pytania byłam nieco przestraszona. Śmiganie na desce czy hulajnodze po skateparku było jednak jego marzeniem, do którego konsekwentnie dążył. Ale… czy skatepark jest miejscem dla dziewięciolatka? 

Skatepark dla dzieci

Nie ukrywam, że trochę czasu zajęło Kubie zanim mnie do tego wszystkiego przekonał. Będąc w ciąży śmiałam się do znajomych, że chciałabym, aby mój syn grał w kosza i jeździł na desce. Po prostu uwielbiałam ten klimat i całą tą otoczkę – zresztą będąc nastolatką sama obracałam się w takim środowisku. Miałam więc okazję poznać je od podszewki i przy okazji przyjrzeć się temu, jak cholernie bolesne mogą być wypadki podczas nieudanych tricków. Kuba się jednak nie poddawał, oglądał filmiki na YouTube i upierał się, że to jest to chce to robić. Nie miałam więc wyboru, jak tylko wesprzeć syna w jego pasji, choć w głowie plątało się całe stado wątpliwości. O nich jednak za chwilę. 

Najpierw kupiliśmy mniejszą deskę, tak zwaną fiszkę. O szczęściu Kuby nie muszę wspominać, prawda? Gorzej było ze mną, bo choć serce cieszyło się na widok jego euforii, to jednocześnie mój umysł podsyłał mi już zakrwawione obrazki. Co zrobił Kuba? Stanął na tej desce i po prostu… pojechał! Zrobił to, jakby było to coś zupełnie naturalnego, coś co robił już wielokrotnie. Nie ukrywam, że byłam mega dumna. Oczywiście, zdarzyły się upadki, ale patrząc na to całościowo – radził sobie naprawdę świetnie – do tego stopnia, że po około dwóch miesiącach kupiliśmy normalną, dużą już deskorolkę. Czy sobie poradził? Tak!

I chociaż zajawka Kuby była naprawdę niesamowita – nie odważył się wyjść z deskorolką na skatepark. Muszę tutaj dodać, że jest on bardzo rozsądnym chłopcem, który nie zrobi niczego głupiego, co mogłoby mu przynieść przykre konsekwencje. Z tego też jestem dumna, coś mi się chyba udało? ;)

Padło więc na hulajnogę, niestety nasz sprzęt z Decathlonu kompletnie nie nadawał się na skatepark. Dlaczego? Otóż okazuje się, że zwykła hulajnoga, mimo swoich zabezpieczeń może po prostu złożyć się wpół podczas tricków. O efektach takiej sytuacji chyba nie muszę wspominać… Przyszło nam więc kupić hulajnogę wyczynową – i to jest naprawdę zajebisty biznes! Miałam świadomość cen deskorolek i części do nich, ale jak się okazało – rynek hulajnóg wyczynowych i akcesoriów również ma się całkiem nieźle. 

Dziecko i skatepark – z ochraniaczami czy bez?

Istotną kwestią przed pierwszym wypadem na skatepark były ochraniacze i kask. Nie wyobrażałam sobie, aby Kuba znalazł się w tłumie dobrze jeżdżących już chłopców bez jakichkolwiek zabezpieczeń. I choć on początkowo widział to zupełnie inaczej, sam szybko zmienił zdanie. Wiecie, jak to dziecko najzwyczajniej w świecie uznał, że jeśli pokaże się na skateparku w kasku czy ochraniaczach – zostanie wyśmiany. Musiał na własne oczy zobaczyć, że nawet dużo starsi chłopcy używają tego sprzętu, aby dać się przekonać. Tak więc bezdyskusyjnie – kask jest pozycją obowiązkową.

Czy skatepark jest miejscem bezpiecznym dla dzieci?

Przyznam, że miałam sporo obaw odnośnie tego czy skatepark jest bezpieczny dla dzieci. Nie wiem, jak wygląda to w innych miejscowościach (choć pewnie jest podobnie), jednak u nas na skateparku znajdziecie cały przekrój wiekowy. Będą mega przeklinający nastolatkowie z papierosami, będą spokojni chłopcy z rowerami, będą dzieciaki chcące zaimponować starszym kolegom. 

Pierwszą rzeczą, jaka naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła był fakt, że tam dzieciaki naprawdę uważają na siebie wzajemnie. Był środek sezonu, więc obłożenie na skateparku naprawdę spore. A tu proszę, jeden uważał na drugiego, czekał aż przejedzie, aby uniknąć zderzenia. Było to naprawdę miłe zaskoczenie, które na swój sposób poruszyło moje skamieniałe serce. Dlaczego? Przypomnieli mi się młodzi chłopcy, którzy z całego serca chcieli nauczyć się jeździć na desce i pobierali lekcje od starszych kolegów. 

Oczywiście na skateparku znajdziemy ekipy, które poza jazdą na desce czy hulajnodze zajmują się też paleniem papierosów i używaniem łaciny podwórkowej. I gdy pierwszy raz spotkałam się z taką sytuacją, byłam nieco zniesmaczona. A potem wróciłam do przeszłości… Co prawda za czasów mojej młodości nie było w mieście skateparku, ale reszta?  Teraz już tylko uśmiecham się  z nutką nostalgii w sercu. Czy przeszkadza mi, że Kuba słyszy te wszystkie przekleństwa? A przepraszam czy nie słyszy ich na placu zabaw czy w szkole? Tak długo, jak sam nie używa niecenzuralnych słów, nie mam większego problemu. Przecież nie założę mu filtra na uszy i nie ochronię przed wszystkim. Zresztą, przypomnijmy sobie naszą młodość…

 

@misscarolinepl

🛹🛹🛹##skateboarding ##kids ##dc

♬ Monster – LUM!X & Gabry Ponte

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Angela pisze:

    Moja córka ma zajawke na hulajnogę wyczynową właśnie, niestety mieszkamy na wsi więc skateparku nie mamy w pobliżu. Jednak gdy tylko jesteśmy w mieście to jedziemy. U nas na szczęście skatepark jest podzielony na trudność i wiek i jak narazie trenujemy na tym dla mniejszych dzieci :) dzięki czemu obawiam się trochę mniej..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.